ARTYKUŁY

Jak przetrwać ze sobą po nowotworze? Jak przetrwać ze sobą po now20-09-2017
Kolejny dzień... Kolejne żółto-pomarańczowe ściany, biała pościel ze szpitalnym stemp...
więcej>>>

Historia zbiegiem okoliczności pisana Historia zbiegiem okolicznośc13-03-2017
Historia walki z rakiem Pani Danuty ma właściwie swój początek już w czasie jej poczęcia...
więcej>>>

"Moje zaklęcie na raka" - Mag04-11-2016
„Zaklęcie na raka” O tym pojedynku nie było głośno. Nie było mowy o nim w telewi...
więcej>>>

To nie jest oczywiste To nie jest oczywiste31-10-2016
Witajcie, chciałbym tak z mocą i sercem na dłoni napisać, że jestem pełen optymizmu i siły. ...
więcej>>>

"Moje zaklęcie na raka" - Pat28-10-2016
Kiedy słyszymy diagnozę "rak" - wydawać by się mogło, że rujnuje ona twój dotychczasowy...
więcej>>>

"Moje zaklęcie na raka" - Mar28-10-2016
Moja przygoda z rakiem zaczęła się 2 lata temu. Miałam wtedy 21 lat. Pracowałam, studiowałam i...
więcej>>>

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą Dopóki walczysz, jesteś zwyc22-09-2016
Przykre początki dobrego Przychodzi czasami w życiu człowieka moment, w którym jedyne, co...
więcej>>>

Wartość nieoceniona Wartość nieoceniona30-05-2016
Jestem katoliczką i myślę że to co przeżyłam, była to pewnego rodzaju próba... ale do ...
więcej>>>

W życiu nigdy nie można się poddawać... W życiu nigdy nie można się15-05-2016
Cześć!!! Nazywam się Maciek i mam 24 lata. Wszystkie moje problemy zdrowotne zaczęły się w rok...
więcej>>>

Historia, jakich wiele Historia, jakich wiele25-04-2016
Chciałbym podzielić się z Wami moja historią z chłoniakiem, którego udało się wsp&oacu...
więcej>>>

Mój osobisty mecz życia Mój osobisty mecz życia29-03-2016
Są w życiu są chwile, kiedy brakuje nam najprostszych rzeczy. Jedna godzina bez nich jest ja...
więcej>>>

Magiczna liczba 34 Magiczna liczba 3429-03-2016
Moja historia zaczęła się dawno temu,  bo w 2001 roku. Miałam 22 lata i właśnie...
więcej>>>

Mama moją bohaterka Mama moją bohaterka17-03-2016
Moja historia będzie trochę inna niż wszystkie, nie będzie o mojej walce z rakiem. Może nawet b...
więcej>>>

Miałam raka... i co z tego? Nic i bardzo wiele Miałam raka... i co z tego? N17-03-2016
Miałam raka… I co z tego? Nic i bardzo wiele. W pewnym sensie zmieniło się moje życie. Mo...
więcej>>>

III miejsce w konkursie III miejsce w konkursie "Miał15-03-2016
Miałam raka......? Nie, moje dziecko. Marzec 2007. Jestem żoną, jestem mamą trójki...
więcej>>>

II miejsce w konkursie: II miejsce w konkursie: "Miał14-03-2016
Miałam raka, właściwie nowotwór - GIST /gastrointestinal stromal tumors, nowotw&oacut...
więcej>>>

I miejsce w konkursie: I miejsce w konkursie: "Miałe11-03-2016
Witam! Jestem Dominika, a oto moja historia przedstawiona w postaci filmiku, a właściwie poka...
więcej>>>

Nie można zwątpić w sens tego, o co walczymy! Nie można zwątpić w sens te26-11-2015
Cześć, jestem Ola. Od 2006 roku zmagam się z nowotworem kości – osteosarcoma. Leczę się ...
więcej>>>

Jeśli czegoś bardzo pragniesz... Jeśli czegoś bardzo pragnies26-11-2015
Ciężko jest opisać wiele scen ze swojego życia w kilku linijkach tekstu. Oddzielić te 3 okresy ...
więcej>>>

Siła, chęci i samozaparcie potrafią zdziałać cuda... Siła, chęci i samozaparcie p26-11-2015
Witam, nazywam się Karina Kończewska, dziś mam 33 lata i jestem szczęśliwa, choć moja droga do...
więcej>>>
Wartość nieoceniona
Wartość nieoceniona
 

Jestem katoliczką i myślę że to co przeżyłam, była to pewnego rodzaju próba... ale do rzeczy!

W wieku dziewięciu lat zaczęła boleć mnie prawa noga. Moi rodzice zaniepokojeni tą sytuacją zabrali mnie do lekarza i
 tak się zaczęła wędrówka od specjalisty do specjalisty.
W maju 2010 po raz pierwszy trafiłam na stół operacyjny, gdzie w kości mojej nogi, wykryto dziurę wielkości kurzego jaja. Zostałam zoperowana, a po trzech miesiącach, lekarze podjęli się drugiej operacji ponieważ zdjęcie rtg oraz rezonans wskazywał, że dzieje się coś niepokojącego. I tak po drugiej operacji, dowiedziałam się, że będę musiała stoczyć ciężką walkę. Walkę o swoje życie.

W czasie choroby i rehabilitacji, przekonałam się na własnej skórze, jak sytuacja w jakiej sie znalazłam wpłynęła na stosunek mojej rodziny do mnie. 
Doświadczyłam wielkiej miłości, wyrozumiałości i współcierpienia. Poznałam ludzi, po których nie spodziewałam się takiego zaangażowania, w proces mojego leczenia i rehabilitację. Była to pani Krysia, emerytowana nauczycielka, która pomaga mi do tej pory zrozumieć zagadnienia matematyczne i robi to zupełnie bezinteresownie. Były też nauczycielki w szkole i w szpitalu, gdzie spędziłam wiele czasu, np. pani Wandzia, pani Ania z mamą oraz pani Beatka, które nauczyły mnie wiele ciekawych technik plastycznych, m.in.: technika malowania farbami witrażowymi, wycinanie, wyklejanie ale nie takie zwykłe, tylko bardzo kreatywne.  Rzeczy tworzyliśmy na oddziale, a potem prace te były podarowywane osobom, które odwiedzały i wspierały klinikę finansowo, oraz sprzedawane na aukcjach charytatywnych.

W czasie gdy wiele osób się ode mnie odwróciło z powodu choroby i częstych pobytów poza domem, był jeden kolega - Marcin, który gdy tylko byłam w domu przychodził do mnie i wspierał mnie w czasie choroby. 
Potem, gdy wróciłam do szkoły z wielkim bagażem zaległości to on pomagał mi, abym mogła się w tym wszystkim odnaleźć. Gdy wypadły mi włosy - pocieszał, że będzie dobrze.
Mimo, że spora część znajomych się odwróciła, straciłam większość dzieciństwa, to on był. 

W roku 2012, mając 11 lat doświadczyłam osobistej tragedii!

Zmarł mój ukochany tato. RAK mi go odebrał!

Byłam zdrowa 2,5 roku i raczysko ponownie mnie zaatakowało
Tym razem talerz miednicy.
W Warszawie przeszłam operację - hemipelwektomii wewnętrzną oraz chemię i naświetlania. 
Będąc w Warszawie poznałam wiele ciekawych osób - aktorów i sportowców ponieważ Fundacja Spełnionych Marzeń i Herosi, starali się nam umilić czas pobytu w szpitalu.

Leczenie zakończyłam w 2015 roku. 
Od września  wróciłam  do szkoły.
W między czasie, zaczęłam interesować się zdobieniem paznokci, ale nie miałam odwagi prosić mamę o taki zestaw. Moja najukochańsza mama, wyczytała mi to w myślach i zamówiła mi taki sprzęt! Gdy wróciłam ze szkoły, przesyłka już czekała. Byłam przeszczęśliwa! Już pierwszego dnia pomalowałam mamie paznokcie lakierem hybrydowym, a teraz ćwiczę na koleżankach.

Na oddziale onkologicznym często opłakiwaliśmy osoby, którym nie udało się, ale też cieszyliśmy się i kibicowałyśmy każdemu, któremu  udało się pokonać raka. 


Choroba nowotworowa sprawiła, że szybciej dojrzałam niż większość nastolatków w moim wieku, którzy próbują różnych używek niekoniecznie legalnych, a ja wiem, że nie pójdę tą drogą. Wiem, jak wielką wartością jest zdrowie.

Okres, który był dla mnie bardzo ciężki z powodu opisanych wydarzeń, mimo mojej osobistej tragedii, wielu nieprzespanych nocy, litrów wylanych łez, wielu chwil załamania oraz wielu przeciwności losu - uwierzyłam w siebie, co w konsekwencji pomogło mi psychicznie stanąć na nogi. 

Nie oceniana wartość w całej chorobie to moja mama, która była cały czas przy mnie i mnie wspierała.



 

Tekst nadesłany przez czternastoletnią Roksanę Bednarek, podopieczną Fundacji Spełnionych Marzeń.